Menu

Blog o tematyce malkontencko-humorystycznej

Opis napiszę później, bo nie chce mi się

Smartfony wcale nie są takie super, czyli o wadach i złym wpływie tego wynalazku.

teczowa_taczanka

 

do_notki_na_bloga

Mniej więcej dwa razy w miesiącu słyszę zdziwienie i ubolewanie, że nie posiadam i nie chcę nabyć tego cudu techniki. No bo jak to? Pozbawić się możliwości korzystania z Facebooka w każdej chwili? Wysyłania na bieżąco zdjęć i filmików? Zamawiania Ubera? Sprawdzania czegokolwiek, gdziekolwiek? Przypominania o ważnych wydarzeniach? Wyznaczania drogi przy użyciu jakdojade.pl i Google Maps? No jakżeż to?

Strach pomyśleć, jak żyli ludzie, kiedy telefon służył do... dzwonienia! Zgroza! Musieli, umawiając się z kimś, być w określonym miejscu i określonej godzinie! Mieli kontakt tylko z osobami, którym na tym naprawdę zależało! Musieli myśleć, zapamiętywać i planować! Straszne!

Dlaczego jestem przeciwniczką smartfonów?

Po pierwsze, jest to doskonałe narzędzie do inwigilacji, której pętla zacieśnia się coraz bardziej. Telefon rozpoznaje naszą twarz, nasze odciski palców. Aplikacje nas lokalizują. Mają dostęp do siebe nawzajem, z automatu się synchronizują. Pewnym wyjściem z sytuacji jest wchodzenie na strony przez przeglądarkę, a nie przez aplikację, ale...ups! Koncerny nie wyrażają na to zgody! W coraz większej ilości przypadków nie wejdziesz na stronę ot tak, aplikacja musi być. Nie chcesz instalować messengera? Kogo to obchodzi!

No i oczywiście nie tylko jesteśmy inwigilowani, ale możemy inwigilować siebie nawzajem- widać, kto wyświetlił post, kto odczytał powiadomienie, kto kiedy był dostępny.

Po drugie, smartfon czyni z człowieka niejako sklepik całodobowy. Jest oczekiwanie, by na maile czy facebookowe wiadomości odpisywać od razu, bo przecież KAŻDY MA SMARTFONA. Coś pilnego i ktoś musiał poczekać na odpowiedź? To dlaczego po prostu nie zadzwonił? Ach, no tak... przecież nie ma do nas numeru. Po co komu numer telefonu, skoro jest messenger? Kiedyś spędzenie czasu w internecie było odpoczynkiem- obecnie jest męczącą codziennością, a odpoczywa się w oderwaniu od internetu. Ale jak tu ograniczyć się do napisania SMS-a raz na jakiś czas, skoro złapiemy wi-fi lub włączymy transmisję danych i już zasypują nas powiadomienia?

Dopóki komunikacja polegała na wymianie numerów, kontakt z nami miały osoby, które były nam w jakimś, choćby minimalnym stopniu bliskie, którym zaufaliśmy na tyle, by powierzyć im swój numer. Oczywiście z numeru telefonu "wyczytasz" o wiele, wiele mniej informacji niż z profilu na Facebooku, ale kontakt facebookowy latwiej złapać- po prostu klikasz "dodaj do znajomych" i już. I większość doda, bo przeciez "zna"- co z tego, że tak naprawdę tej osoby nie lubi bądź ma ją gdzieś? I w ten sposób przechodzimy do punktu trzeciego.

Po trzecie więc, smartfony zaburzają relacje międzyludzkie i zacierają granice między znajomymi a "znajomymi". Dodać do znajomych może się każdy, nawet osoba znana bardzo słabo lub wręcz w ogóle. Zanikają sieci przekazywania informacji- nie trzeba dzwonić, upewniać się, że do wszystkich informacja dotarła, nie przekazujemy już informacji łańcuszkowo, jeden do drugiego- wrzucamy informację na grupę i sprawa załatwiona. A że ktoś może w danej grupie nie być lub nie mieć konta... Nie pamięta się o tym. Ludzie stają się jednakową niebieską masą.

Kiedyś, chcąc, na przykład, spisać od kogoś notatki z lekcji, trzeba było pójść i pożyczyć zeszyt. Teraz nie, teraz wyśle się zdjęcia i do widzenia. Nie zapytasz o drogę, godzinę, cokolwiek, bo możesz sprawdzić. Kłują nas w oczy sztuczne, wyidealizowane obrazki z życia słabo znanych nam osób. Jesteśmy przeładowani nieistotnymi informacjami. Poglądy polityczne dychotomizują się coraz mocniej, ponieważ każdy koniec końców "trafia" do swojej "bańki informacyjnej".

Po czwarte, i może najważniejsze, smartfony zwalniają nas z obowiązku myślenia o wielu sprawach.

Nie musisz sprawdzać przed wyjściem czy pamiętać rozkładu jazdy. Nie musisz umieć czytać mapy. Nie musisz pamiętać o ważnych datach. Nie musisz mieć orientacji przestrzennej ani wyczucia czasu. Właściwa aplikacja cię poprowadzi. Nasza pamięć, kojarzenie faktów, zdolności poznawcze się degradują.

Kiedy chcesz posłuchać muzyki, nie musisz już pamiętać o ściągnięciu odpowiednich "empetrójek"- masz aplikację YouTube. O przeniesieniu zdjęć z aparatu na komputer też już nie musisz pamiętać, bo możesz je wysyłać na bieżąco. Nie musisz planować wydatków, wejdziesz na konto bankowe i już wiesz, ile na co wydałeś i ile funduszy zostało. Lista rzeczy, o których już nie musisz pamiętać, jest naprawdę długa! Cóż za ułatwienie! Tylko co się wtedy dzieje z naszą pamięcią krótkotrwałą i zdolnością planowania?

Oczywiście możnaby temu tekstowi zarzucić, że część zjawisk, o których mówię, wynika nie z faktu posiadania smartfona, a z faktu istnienia takich czy innych portali społecznościowych.

To oczywiście prawda. Jest jednak różnica między korzystaniem z internetu w sprzyjających okolicznościach- dom, biblioteka, czy inne miejsca, gdzie znajdują się komputery- a noszeniem tegoż komputera w kieszeni. Rzecz jasna, smartfony mają też swoje zalety, ale nie rozpisywałam się o nich, bo o zaletach każdy wie. Natomiast wady spycha się na margines świadomości, traktując je jako oczywistą i konieczną zapłatę za to "ułatwianie życia".

Smartfon z aplikacjami wciąga jak paczka chipsów. Warto zdawać sobie sprawę z negatywnych skutków. A od czasu do czasu przerzucić się na cegłofon.


© Blog o tematyce malkontencko-humorystycznej
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci